wtorek, 8 listopada 2011

trochę wspomnień...

Dziś przedstawiam obraz, którego wzór na pewno wiele z Was dobrze kojarzy. Ukończyłam go ponad rok temu i sprezentowałam mojej mamie na Gwiazdkę. Rzadko porywam się na takiej wielkości wzory, gdyż przy moim słomianym zapale nie można doczekać się efektu końcowego dzieła. W tym przypadku o dziwo w miarę szybko mi poszło, haftowało się na prawdę bardzo przyjemnie, mimo monotonnych kolorów. Być może w przyszłości zmienię oprawę obrazu, bo ta mam wrażenie zbytnio go przytłacza.Kończę już te wywody. Oto główny bohater tego postu:



 Do następnego pisania!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz