piątek, 11 listopada 2011

Ty Willson

Niestety zaczęta metryczka stanęła w miejscu. Jakoś nie mam weny do haftu, każdą wolną chwilę wykorzystuję na porządki domowe albo na leniuchowanie. Postanowiłam więc po raz kolejny przedstawić obrazy wykonane już jakiś czas temu. Na początku mojej przygody z haftem xxx byłam zachwycona wzorami w jednym kolorze, a w szczególności twórczością T. Willsona. Na skutek tego wyszyłam takie dwie kobitki:

Myślę, że jeszcze kiedyś pokuszę się o wyhaftowanie czegoś z tej serii, tylko na drobniejszej kanwie. Wybaczcie wszelkie niedociągnięcia w wykonaniu zarówno krzyżyków jak i oprawy, to był mój debiut.

2 komentarze:

  1. Również lubię obrazy Ty Wilson. Kilka już wyhaftowałam, ale było to zanim założyłam blog i jeszcze ich nie pokazywałam :)
    Twoje prace śliczne są :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię Ty Wilsona, ale haftuję głównie motywy ślubne na prezenty.
    Ale te prace bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń