środa, 20 listopada 2013

G. Klimt "Macierzyństwo" - po raz 1-szy

Witajcie po długiej przerwie. Przyznaję się bez bicia, że trochę mnie nie było. Nie to, żebym całkiem zniknęła ze świata blogowego, Wasze poczynania śledzę na bieżąco, praktycznie codziennie.
Tak jak pisałam ostatnio, wedle zamierzeń rozpoczęłam xxx kolejny obraz G. Klimta, tym razem "Macierzyństwo". Idzie mi dużo wolniej niż w przypadku "Judyty..." a to dlatego, że nad głową nie tyka mi zegar. Tym razem haftuję dla siebie, ale obiecałam sobie, że praca ta nie wyląduje nieskończona na dnie którejś z szuflad. Na razie jest tyle:


Sporo dłubaniny jest przy włosach, ale to już mam praktycznie za sobą. Przy drugiej części obrazu czeka mnie za to monotonia, dużo obszaru w jednakowych lub prawie jednakowych odcieniach. Nie wiadomo co gorsze, jednakże skłamałabym mówiąc, że nie haftuje się przyjemnie. Jestem wręcz zaskoczona, że praca ta wcale mi się nie nudzi.
W międzyczasie dostałam zlecenie na wykonanie dwóch zakładek do książek, jedna jest już gotowa, ale o tym w kolejnym poście.
Do następnego razu!

4 komentarze:

  1. Zapowiada sie ciekawie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. haft już wygląda świetnie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurcze ale będzie duży projekt. Trzymam kciuki za wytrwałość:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie wspaniały obraz :)

    OdpowiedzUsuń